Piszę tę cholerną książkę, ale idzie mi to okropnie mozolnie. Za to mam już tytuł!
"Wilczek miejski".
Zawwsze gustowałem w krótkich formach literackich, wiersze opowiadania, jednoaktówki. Teraz zaś mam napisać dwieście stron czegoś mądrego i czasem mnie to napawa lękiem. Walczę jak oszalały z własnym lenistwem, a raczej wybitnym brakiem konsekwencji. Wpatrzony w ekran komputera i zamyślony nad sposobem przelania na klawiaturę przeżyć i różnorakich pomysłów, muszę jednocześnie istnieć rzeczywiście.