Typ samotnika ze mnie.
Dla przykładu. W autobusie zazwyczaj stoję całkiem z przodu obok kabiny kierowcy. Jeśli nie ma tłoku, mam wtedy widok na cały bus, wszystkie osoby widzę jak na dłoni. Nic nie może się ukryć przed moim wzrokiem. Zazwyczaj jednak unikam spojrzeń pasażerów, raczej ukradkiem podglądam ich zachowanie. Najczęściej spoglądam przez przednią szybę, czasem trochę patrzę kierowcy na ręce, ale niezbyt często. Lubię jeździć sam. Mogę swobodnie myśleć i łapać urwane nici słów, które zamierzam zebrać w zdania i przelać na papier, a właściwie wystukać na klawiaturze.
Dalej. Samotna jazda pozwala mi na czytanie książek, co ostatnio czynię coraz rzadziej. Drzemię raczej, bo ostatnimi czasami zbyt często chodzę niewyspany. Z jednej strony snu nie potrzebuję wiele, a z drugiej mój organizm nie daje się oszukać kilkoma wlanymi w siebie kawami.
Kiedy jadę sam i nie ma ze mną Najważniejszej, czasami patrzę na inne kobiety. Wieczorem jadąc do domu ostatnim autobusem, obserwowałem kiedyś dwie, przeciętne dziewczyny. Szwargotały, rozbawione szeptały coś do siebie, ale pomimo swojego zaangażowania w rozmowę, starały się zachowywać w miarę cicho. Kobiece rozmowy, ich tematy i zachowania działały na mnie niesamowicie uspokajająco. Starałem się nie patrzeć na nie w jakiś bezpośredni sposób, raczej ukradkiem podglądałem ich zachowanie, nie je.
Co do tego, to niesamowicie uspokajająco wpływa na mnie kiedy patrzę na kogoś wykonującego jakieś drobne robótki. Najważniejsze żeby w tych czynnościach nie było pośpiechu, nerwowości.
Nie lubię jeździć z tyłu autobusu. Tam zawsze siadają najgorsze mendy. Im dalej od szoferki tym mniej spokojna atmosfera. Kiedy już jestem zmuszony siąść lub stać z tyłu, całą drogę jestem spięty i nerwowy. Zamiast wykorzystywać te krótkie chwile, które mogę poświęcić dla siebie, muszę cały czas kontrolować sytuację. Koszmar straconych kilometrów.
Książki. Dalej nie pamiętam większość autorów. Można je jednak podzielić na książki malibu i te wilka.
„Mała pornografia” Dariusza bodajże Bitnera. Przeczytana dopiero pierwszy raz. Poleca malibu. „Był sobie chłopiec” autor coś na H. Film nakręcono na podstawie książki. „Życie podziemne mężczyzny” wiadomo kogo, kupiłem bo Najważniejsza chciała pogłębić znajomość facetów. „Requiem dla Nirwany”, autor jak zawsze nazwisk u mnie niet. Jeszcze nie kupiłem, ale po recenzji wnoszę, że klimat jak w „Był sobie chłopiec”, tylko ostrzejszy. Rzecz o prawniku, narkotykach, alkoholu, seksie i przemocy. Przede wszystkim jednak o dorastaniu, stawaniu się mężczyzną w wieku w którym niektórzy są już po dwóch rozwodach.
„Leon Afrykański”. Kocham tę książkę. Inspiruje mnie do życia. Będzie jeszcze czas abym zaprezentował ją bliżej. „Pamiętniki Hadriana”. Pamiętniki napisane współcześnie w imieniu jednego z cezarów, jego słowami, zawierające jego myśli. Druga pozycja bez której moje życie byłoby puste.
Ostatnią książką w tym krótkim przeglądzie są „Niebezpieczne związki”. Biblia libertynów. Wraz z dwiema poprzednimi pozycjami towarzyszy mi od zawsze.